Skąd jestem i jak trafiłam do fizjoterapii

Pochodzę z Ukrainy. Do Rzeszowa przyjechałam na studia jako dziewiętnastolatka – z polskim na poziomie A1. W mojej miejscowości chodziłam co prawda do szkoły polskiej, ale wyniosłam z niej głównie „dzień dobry” i piosenkę „Jaskółeczka”. Resztę nadrabiałam w praktyce.

Studia zaczęłam zresztą od zupełnie innego kierunku – bezpieczeństwa wewnętrznego. Szybko zrozumiałam, że to nie moja droga, i zaczęłam szukać czegoś innego na uczelni. Tak trafiłam na fizjoterapię. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Nadrobiłam różnice programowe i uczyłam się anatomii od nowa, tym razem po polsku. Do dziś pamiętam, jak długo nie mogło mi „wejść” słowo „udo”.

Praca trenerki, czyli jak nauczyłam się rozmawiać z ludźmi

Na drugim roku studiów zaczęłam pracować jako trenerka w klubie fitness, a z czasem zostałam starszą trenerką wszystkich klubów sieci. Ta praca nauczyła mnie czegoś, czego nie dają podręczniki: słuchać. Zapytać, z czym kobieta przychodzi, czym żyje i co ją martwi. W klubie obowiązywała zasada, że nie dotykamy ćwiczących, więc każdą technikę musiałam wytłumaczyć słowami. Do dziś tak prowadzę ćwiczenia – żebyś zrozumiała je bez mojej ręki na Twoim ciele. Prowadziłam też zajęcia jogi, na których uczyłyśmy się oddechu i wyciszenia.

Ten czas pokazał mi również, jak nie chcę mówić o ruchu. Bardzo często promuje się go przez strach o zdrowie albo przez kompleksy związane z wyglądem. Ja wierzę w ruch „pro fun” – dla przyjemności, lepszego humoru i lepszego dnia.

Pacjenci neurologiczni i zaufanie do ciała

Przez trzy lata pracowałam jako fizjoterapeutka z pacjentami po udarach i z ciężkimi schorzeniami neurologicznymi. Tu rzadko zdarza się „efekt wow”, ale można poprawić jakość życia: zmniejszyć ból, pomóc dłużej ustać. Ta praca nauczyła mnie pokory i wdzięczności. Pokazała też, że nawet osoby po bardzo trudnych przejściach potrafią wstać, ruszać się i na nowo uczyć się obsługiwać swoje ciało. Dlatego tak bardzo ufam ciału. Nie jest z porcelany. Ciało to maszyna do życia – trzeba tylko dać mu możliwość żyć.

Dlaczego uroginekologia

Jeszcze w klubach fitness zauważyłam, ile kobiet zmaga się z nietrzymaniem moczu czy obniżeniem narządów. Zrobiłam pierwsze szkolenie z uroginekologii w kontekście ruchu i zaczęłam prowadzić ośmiotygodniowe warsztaty dla kobiet: rozmowy i edukację (na przykład o menopauzie) połączone z ćwiczeniami oddechu i postawy. Widziałam, jak wiele dawała uczestniczkom ta wiedza połączona z ruchem. Wtedy zapisałam się na półtoraroczne szkolenie specjalizacyjne Polskiego Stowarzyszenia Uroginekologicznego.

Równolegle z pracą z pacjentami neurologicznymi otworzyłam własny gabinet. Kiedy się rozwinął, musiałam wybrać jedno z dwojga – i wybrałam pracę z kobietami.

Instagram, „moje drogie ludzie” i TKZ

Instagram założyłam jako wizytówkę gabinetu – chciałam mówić o problemach, o których kobiety często wstydzą się mówić. Pierwsze relacje nagrywałam dla około 300 osób i zaczynałam je od „Dzień dobry, moje drogie ludzie”. Dopiero po mniej więcej pół roku ktoś zwrócił mi uwagę, że poprawnie jest „moi drodzy”. Poprawiłam się, a obserwujący zaczęli prosić, żebym wróciła do starej wersji. I tak zostało.

Wtedy zrozumiałam coś ważnego: moje błędy i literówki przeszkadzały przede wszystkim mnie. Nie być sobą kosztuje zbyt dużo siły, więc wybieram autentyczność.

Dziś oprócz gabinetu prowadzę TKZ – platformę z krótkimi treningami (około 20 minut), programami i społecznością, którą nazywamy TKZciarami. Prowadzę też szkolenia dla fizjoterapeutów.

Jak pracuję

Nie lubię mądrze brzmiących słów, za którymi nic nie stoi. Sama muszę coś zrozumieć, żeby to zapamiętać, i tak samo tłumaczę Tobie: prosto, konkretnie, bez straszenia. Uczulam też na „naukowe” pojęcia z internetu, które często nie mają żadnego potwierdzenia. Zależy mi, żebyś po wizycie czy treningu lepiej rozumiała swoje ciało i czuła, że możesz mu ufać. Często słyszę, że przy mnie łatwiej być sobą – i to jest dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy w tej pracy.

Gabinet w Rzeszowie

Gabinet Twój Kobiecy Fizjo znajdziesz w Rzeszowie przy ul. Lwowskiej 82. Prowadzę również konsultacje online. Przyjmuję wyłącznie kobiety.

Jeśli chcesz umówić się na wizytę, zajrzyj na stronę gabinetu. Jeśli wolisz ćwiczyć w domu, sprawdź platformę TKZ. A jeśli najpierw chcesz poczytać, zapraszam do działu wiedza.